Słońce stało już w zenicie i żołądek Jacka zaczął lekkim ssaniem dawać znaki, że pora uzupełnić jego zawartość. Przy drodze nie było żadnego miejsca, gdzie mógłby coś zjeść, więc zapowiadał się post w intencji powodzenia misji. Jacek z pewną nostalgią pomyślał o misce pełnej jedzenia, na przykład pierogów, więcej – poczuł nawet ich zapach! “Ki diabeł?” – pomyślał, przełknął ślinę i przyśpieszył.
- Ojcze, ojcze! Zaczekajcie! – dobiegło zza jego pleców. Odwrócił się i zobaczył jak z bocznej drogi wybiega ku niemu kobieta z płóciennym zawiniątkiem. – Pomyslałam, że wy pewnie głodni, a robiłam pierogi, więc może przyjmiecie trochę? – kobieta starała sie pozostać w cieniu drzew, ale niesmiało wyciągnęła w stronę Jacka przykrytą płótnem faskę z pierogami. Zakonnik usmiechnął się i wyciągnął rękę po posiłek. Na nadgarstu podającej jedzenie ręki zobaczył sino-czerwony ślad po uderzeniu. Zasłonieta chustka twarz też była ozdobiona na policzku w podobny sposób. Kobieta zauważyła, że Jacek zobaczył siniaki i zarumieniła się:
- Ja jestem z tego ostatniego domu we wsi, tego, gdzie ojca poszczuli psami. To mój poszczuł. On nie lubi księży, mówi, że to zlodzieje i nieroby. Że z tej całej wiary to nic nie ma tylko podatki trzeba płacić – Jacek słuchał połykając kolejne kęsy i wydało mu się nagle jakby były słone, bardzo słone. Kobiecie zaczerwieniły się oczy, ale łez już zabrakło.
- On nie jest zły, ojcze, nie jest zły – bardziej chyba przekonywała siebie niz zakonnika – tylko dużo nieszczęść na nas spadło. U rodziców nie miał lekko, ziemia tez nie najlepsza. Niecierpliwy jest. Jak powiedziałam, że we wsi mówili, że z Krakowa idzie święty człowiek (Jacek o mało nie zakrztusił się przełykanym pierogiem) i że przynajmniej na drogę do jedzenia bym co dała, to mnie pobił. Zresztą nie pierwszy raz.
Jacek dojadł ostatni kęs – Święty nie jestem, ale się pomodlę, żeby wiarę odzyskał. Bo jak zacznie wierzyć, to i dla was lepszy będzie. – kaznodzieja podał kobiecie puste naczynie. Ta rzucila się całować go po rękach, ale Odrowąż delikatnie się odsunął.
- Nie trzeba – wy też się módlcie. Bóg słucha pokornych i słabych. A za obiad dziekuję, słabłem już w drodze. Niech Pan wam za to wynagrodzi – Jacek podniósł rękę i pobłogosławił. Kiedy kobieta znikła w dróżce, którą przyszła, wziął do ręki różaniec. “Obiecałaś mi, Matko Boża, że o cokolwiek poproszę przez twoje wstawiennictwo, otrzymam. To proszę o wiarę dla tego człowieka, który poszczuł mnie psami. I o pokój w jego domu.”
Z misji Jacek wracał tą samą drogą. Trafil na dzień targowy. Siadł pod okazpem karczmy, znów z faska pierogów i patrzył na przelewający się po targu tłum. Przy płocie stanęły dwie starsze kobiety:
- A wiecie, Szymonowo, że bednarz – ten z chaty pod lasem, zaczął do kościoła chodzić? Nawet do spowiedzi go widziałam.
- No patrzcie, patrzcie. A co to takiego się stało?
- Bednarzowa podobno prosiła o modlitwę tego dominikanina, co tu jakis rok temu przechodził na Ruś. Pierogi mu wyniosła, chociaż chłop ja za to pobił, a jak wróciła, to jeszcze dołożył. Tylko potem jakoś złagodniał, a jak zaciążyła to nawet palcem jej nie tknął. Na Boże Narodzenie do kościoła przyszedł i od tego czasu już chodzi.
- Ech, zebym ja takiego zakonnika z pierogami spotkała! Może mój też by się zmienił…
Jacek usmiechnął się do pustej miski i w duchu obiecał Maryi dziękczynną wotywę. Jak zwykle jej obietnica okazała się niezawodna.

Joanna powiedział
6 Marzec 2010 @ 12:25 pm
a ja znam inną wersje:
zazwyczaj w kuchni
św. Jacek spotkał raz starszą kobietę, która bardzo chciała umrzeć. Gdy się jej zapytał, czemu, powiedziała że przez całe życie była bardzo biedna i marzyła by chociaż raz spróbować pieroga. Na ziemi nie ma na to szans, ale w niebie pewnie znajdzie się taki rarytas. No to Jacek chcąc by kobieta tęskniła do nieba ze względu na Boga a nie na pierogi, wymodlił jej tego pieroga…
W każdym razie, zarówno moja babcia i ja, często mówimy “św. jacku z pierogami, ratunku!”
ewiater powiedział
6 Marzec 2010 @ 8:28 pm
Wersji tej historii jest mnóstwo
Tę słyszałam od znajomej, która mieszka w okolicach, gdzie to miało się wydarzyć i tam ta historia jest przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Fajnie odkryć, że Jacek ma taką popularność w Polsce. To niesamowity święty, bardzo go lubię